BLOG PORADNI JĘZYKOWEJ
Blog > Komentarze do wpisu

Baca obejmuje dyżur na poczcie osobowej z szacunku do życia

Czy wyrażenie "objąć dyżur" jest poprawne? Prosiłabym o wyjaśnienie dlaczego tak mówimy i piszemy, jakie jest geneza tego sformowania, a dlaczego nie używamy wyrażenia przyjąć dyżur. Anna L.

Tak, to sformułowanie jest poprawne, bo czasownik obejmować ma także znaczenie 'podjąć się wykonywania jakichś obowiązków, jakiejś funkcji'.Tak więc objęcie dyżuru  to jego rozpoczęcie. Natomiast przyjęcie dyżuru informuje o nieco innej sytuacji - o tym, że ktoś zgodził się na dyżurowanie (tak jak przyjęcie zamówienia nie jest jeszcze realizacją tegoż, a przyjęcie posady nie jest równoznaczne z wykonywaniem jej). Innymi słowy przyjąć, choć może mieć podobne znaczenie jak objąć, to używane jest przede wszystkim na określenie sytuacji wyrażenia zgody, akceptacji czegoś, co wykona się później (przyjąć stanowisko, przyjąć zobowiązanie). Nowsze słowniki poprawnościowe nie notują tych sformułowań, ale np. w starszym słowniku Szobera (wyd. w 1948 roku) notowane jako poprawne są tylko sformułowania objąć dyżur i zdać dyżur, natomiast przyjąć dyżur i przekazać dyżur są podane jako błędne. (Rafał Sidorowicz)

***

W związku z wnioskiem współwłaścicieli drogi wewnętrznej oraz  Rady Osiedla Gumieńce, dotyczącym nadania nazwy urzędowej dla nowej ulicy położonej w Szczecinie w rejonie ul.Zbójnickiej, proszę o pomoc w sprawie prawidłowego zapisu przedstawionej propozycji, tj.  ul.Bacowa (od Bacy). Jaka powinna być prawidłowa odmiana ww. nazwy, czy nie powinna być nazwa ul.Bacy? Urszula G.

Wyrażam negatywną opinię o proponowanej nazwie ulicy, przede wszystkim dlatego, że jest myląca. Bardziej kojarzy się z nazwiskiem Bacow, niż z formą dzierżawczą rzeczownika baca. Współcześnie formy dzierżawcze tworzy się raczej za pomocą formantu -owski (np. ojcowski), niż za pomocą formantu -owy (np. ojcowy). Jeśli mieszkańcy chcą uhonorować bacę, to proponuję raczej formę Bacowska albo Bacy. (Ewa Kołodziejek)

***

Co oznacza skrót c/a? Nie ma go ani w słownikach ani w encyklopediach. Stosowany jest w wymiarze sprawiedliwości, gdzie występuje w dokumentach między nazwami dwóch stron procesu. Na przykład: "Kowalski c/a Jankowski".
Oznaczenie to jest używane również w języku niemieckim. Z kontekstu wynika, że skrót ten oznacza "przeciwko". Bernadeta N.

Skrót ten utworzono od wyrazu contra i rzeczywiście oznacza 'przeciwko'. Notuje go np. Słownik skrótów J. Parucha, Warszawa 1970. Ukośnik nie jest rzadkością skrótach obcych, szczególnie tych, które związane są z prawnym obiegiem dokumentów (a/o - account, c/n - circular note, l/c - leur compte, n/p - nie przyjęty, r/i - reinsurance). (Rafał Sidorowicz)

***

Natknęłam się ostatnio w internecie na następującą wypowiedź: „...nagminne mylenie „nie chcę” z „nie chce mi się” sprawia, że zalewamnie krew. Ludzie, błagam. Raz na zawsze: Nie chcę – nie mam potrzeby lub ochotyNie chce mi się – nie mam siły”. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim rozróżnieniem. Czy faktycznie funkcjonuje? Adrianna G.

Między sformułowaniem nie chcę, a nie chce mi się różnica jest niewielka, ale odczuwalna. Jeśli mówię, że nie chcę czegoś zrobić, to znaczy, że nie mam takiego zamiaru, nie mam takiej potrzeby ani ochoty. Jeśli natomiast nie chce mi się czegoś zrobić, to albo nie mam chęci, gdyż nie wydaje mi się to przyjemne czy interesujące, albo nie mam na to siły, tak jak to zostało ujęte w cytowanej internetowej wypowiedzi. Nie chcę może się pojawić w odpowiedzi na jakąś propozycję, np. Chcesz wody? Nie chcę. Natomiast nie chce mi się jest związane z niechęcią do podjęcia jakiejś czynności, z brakiem zaangażowania mówiącego: Nie chce mi się iść taki kawał drogi. Nie chce mi się ruszać z domu. Jest także między tymi wyrażeniami różnica stylistyczna. Nie chcę jest neutralne, natomiast nie chce mi się jest potoczne, emocjonalne, a w pewnych sytuacjach może być wręcz niegrzeczne. (Ewa Kołodziejek)

***

W języku polskim, w porównaniu na przykład do języka angielskiego, bardzo dużą rolę odgrywają rodzaje. Podczas gdy w języku angielskim na rodzaj wskazują niemal tylko zaimki, w polskim przez rodzaje odmieniamy wiele innych słów. Stąd pytanie – jak mówić po polsku bez wskazywania na płeć?
Osoby niebinarne płciowo (nieidentyfikujące się jako kobieta ani mężczyzna, w tym osoby interseksualne, genderqueer, neutrois) są użytkownikami języka, których potrzeb język nie zaspokaja. Używanie przez nie, a zwłaszcza wobec nich, rodzaju nijakiego nie jest idealnym rozwiązaniem, bo może mieć obraźliwy wydźwięk (w języku przyjęło się, że określanie kogoś zaimkiem „to” jest pejoratywne). Natomiast alternatywy, najczęściej w formie unikania form wskazujących na płeć, ale też tworzenia nowych zaimków i form fleksyjnych, zazwyczaj nie wystarczają do płynnego formułowania wypowiedzi. [...] Osób niebinarnych może nie być dużo, jednak one też są użytkownikami języka, a przede wszystkim – jak każdemu człowiekowi – należy się im szacunek. Tomasz P.

Nie mogę się z Panem zgodzić w kwestii niewystarczalności języka. System języka umożliwia nazwanie w polszczyźnie czegoś w sposób neutralny. Służy do tego rodzaj nijaki. Tak więc nie jest prawdą, że w tym zakresie "język nie zaspokaja" potrzeb. Zgodzimy się przecież, że możemy powiedzieć dziecko przyszło (a więc to nie jest pejoratywne). Mogę tak też określić osoby dorosłe - pięciu znajomych przyszło do mnie na urodziny. Nie razi nas taki liczebnik z nijaką formą czasownika, tak więc rodzaj nijaki sam w sobie obraźliwy nie jest i w systemie językowym jest jak najbardziej możliwy. 
Sytuacja komplikuje się jednak wtedy, gdy chcemy określić tak dorosłych ludzi, zidentyfikowanych przez nas pod względem płci. Czulibyśmy się niezręcznie, mówiąc Przyszło do mnie Andrzej, ale nie dlatego, że język to uniemożliwia, ale dlatego, że nie jest to społecznie akceptowalne. Nie wynika to więc z ograniczeń samego języka, tylko z przyczyn pozajęzykowych, ograniczeń kulturowych, które tkwią w nas samych - a to już zupełnie inna kwestia.
Jeśli więc chodzi o Pana pytanie o to, czy powinno się dążyć do normalizowania rodzaju nijakiego, to myślę, że język sam podąży za potrzebą nazywania. Jeśli tak na razie nie jest, to znaczy, że ta potrzeba nie jest jeszcze tak intensywna, aby rodzić nowe formy komunikacyjne. A już na pewno nie są to sformułowania, które można narzucić odgórnie. Być może kiedyś na wzór angielskiego Mx będzie w zwyczaju adresowanie Szanowne Mix Andrzej. Ale to tylko kwestia ludzkiej mentalności. System dostosuje się sam. (Rafał Sidorowicz)

***

Jak poprawnie zapisać nazwę przeprawy nad Regalicą, czyli - no właśnie - Mostu Cłowego, czy mostu Cłowego? Logika wskazuje, że podobnie jak w przypadku ulic, wielką literą powinien być pisany tylko patron. Lecz często spotyka się sposób pisania obu członów wielką literą. Czy jest to błąd? Szymon W. 

Zgodnie z zasadą ortograficzną powinniśmy pisać most Cłowy, gdyż nazwą mostu jest jedynie przymiotnik Cłowy. (Ewa Kołodziejek)

***

Wróciłam z wakacyjnej podróży do Krakowa, gdzie na rynku stoi tzw. poczta osobowa. Chodzi o dyliżans, w którym pracownik Poczty Polskiej sprzedaje znaczki pocztowe i przyjmuje pocztówki do nadania, czyli quasi-urząd pocztowy. Udało mi się dowiedzieć, że nazwa "poczta osobowa" ma swoje uzasadnienie w nazwie historycznej, ale nikt nie wie, skąd się ona wzięła. Przecież wysyła się tam nie ludzi, ale listy, a "osobowość" nie kojarzy się w żaden sposób z dyliżansem. Będę wdzięczna za zaspokojenie mojej ciekawości. A. P.

Dawne dyliżanse pocztowe (szczególnie w drugiej połowie XVIII i na początku XIX wieku) służyły nie tylko do przewozu korespondencji i towarów, ale też pełniły funkcję dzisiejszych busów. Kursowały na stałych trasach i za opłatą zabierały pasażerów - był to popularny sposób podróżowania, który poczcie przynosił ogromne zyski. To właśnie nazywano pocztą osobową. Przestała ona funkcjonować wraz z rozwojem kolei. (Rafał Sidorowicz)

***

W dokumentach policyjnych często pojawia się skrót "p-two", utworzony od "przestępstwa". Czy taki mechanizm skracania jest prawidłowy? Czy zawsze można skrócić przez połączenie myślnikiem liter: pierwszej i trzech ostatnich? "P-two" można równie dobrze można odszyfrować jako "pieniactwo", "pierwszeństwo" czy "państwo". Z wyrazami szacunku,Dagmara K.

Wyrazy można skracać różnie: dr, mgr, prof., z-ca, d-ca itp.  Ważne jest, by skrót był dla odbiorcy tekstu zrozumiały.Jeśli skrót p-two nie jest dla czytającego jednoznaczny, to jest niefortunny. Jeśli jednak kontekst wskazuje na to, że skracany jest wyraz przestępstwo (a nie pieniactwo czy pierwszeństwo), to nie mam do tego skrótu zastrzeżeń. (Ewa Kołodziejek)

***

Czy wyrazy odnoszące się do adresata listu należy pisać dużą literą? Chodzi np. o wyrazy: Sam, Sobie, Się, Ci, Tobie w następujących zdaniach: "Czy chcesz Się zająć tą sprawą?", "No chyba, że Sam będziesz chciał skorzystać", "Jakbyś chciała Sobie wziąć ten telefon, to możesz". Znalazłem w słowniku ortograficznym informację, że nie tylko zaimki, ale i rzeczowniki oraz przymiotniki odnoszące się do danej osoby pisze się dużą literą. Maciej R.

W liście wielką literą piszemy tylko zaimki nazywające adresata (bądź adresatów), a do nich zaliczamy zaimki Ty i Wy we wszystkich przypadkach (Ciebie, Tobą, Tobie, Was, Wami itd.). Natomiast zaimki sam i się mogą odnosić się do adresata, ale go nie nazywają, dlatego zapisujemy je małymi literami. (Rafał Sidorowicz)

***

W "Kurierze Szczecińskim" z 7.04.2017 r. (s. 11) przeczytałam informacje o dziesięciu kandydatkach do tytułu "Szczecinianki Roku 2016". Obok form żeńskich typu prezeska, nauczycielka, dziennikarka, pomysłodawczyni, wolontariuszka użyto tam również określeń: reżyserka teatralna, krytyczka literacka, a nawet doktorka nauk geograficznych. Jeśli są to formy poprawne (?), to równie zasadne byłyby też formy magisterka filologii polskiej i profesorka zwyczajna habilitowana. Iwona Z.

Wszystkie przytoczone przez Panią formy żeńskie są poprawne, zbudowane zgodnie z regułami słowotwórczymi. Żeńskie nazwy pochodzące od nazw męskich tworzy się bowiem za pomocą cząstki –ka, jak w wyrazach: prezeska, nauczycielka, dziennikarka, wolontariuszka, emerytka, pracowniczka, krytyczka albo cząstki -ini/-yni, jeśli wyraz podstawowy kończy się na –a: znawczyni, pomysłodawczyni, wykładowczyni. Poprawne są także pozostałe przytoczone przez naszą korespondentkę formy: profesorka, doktorka, magisterka, choć nie używa się ich zbyt często. Albo są odczuwane jako nielicujące z powagą stanowiska, jak profesorka czy doktorka, albo są znaczeniowo zajęte, jak magisterka, nazywająca raczej pracę magisterską niż kobietę mającą tytuł magistra. Z powodu owej „zajętości” żywimy też niechęć do takich nazw żeńskich, jak marynarka utworzona od słowa marynarz czy cukierniczka wywodzona od słowa cukiernik. Nie przeszkadza nam jednak konduktorka, choć oprócz kobiety pracującej w pociągu nazwa ta obejmuje też torbę i czapkę. I raczej już nie przeszkadza reżyserka, mimo że można tak nazwać też pomieszczenie reżysera albo reżyserską robotę.   
Warto przypomnieć, że sto lat temu toczono inne dyskusje. Zastanawiano się, czy to formy: pani doktor, prezes, wizytator są poprawne, bo lepsze wydawały się formy pani doktorka, prezeska wizytatorka, a nieodmienność nazwy sygnalizująca żeńskość (z panią doktor) była uznana za rażący błąd. Dziś preferujemy połączenia: pani doktor, z panią doktor, ale formy profesorka, doktorka wciąż uznajemy za potoczne albo żartobliwe. Jednak zmienia się społeczne nastawienie do żeńskich nazw tytułów i stanowisk. W postępowej prasie używa się ich coraz częściej, bo są one faktycznym odzwierciedleniem postępu w myśleniu i działaniu. (Ewa Kołodziejek)

***

Piszę do państwa gdyż od kilku tygodni zmagam sie z na pozór prostym zagadnieniem, chodzi o słowo "stemplarz". Niestety żaden internetowy słownik nie potrafi odpowiedzieć mi na pytanie, czy jest to słowo faktycznie w języku polskim występujące, a jeśli tak, co oznacza (domyślam się, że jest to osoba wykonująca czynność stemplowania, jednak Wikisłownik podaje 4 rozbieżne definicje teog słowa i nie wiem którego znaczenia, o ile nie wszystkich, dotyczy ww. słowo) oraz jakie występują jego synonimy. Andrzej Ch.

Dawniej stemplarz (a także pisany przez ę - stęplarz) był rzemieślnikiem wytwarzającym stemple służące do bicia monet i stemplującym monety. W słowniku Lindego z 1812 roku stemplarza określono następująco: 'co pieniądze stępluje, czyli stępel na pieniądze wyrzyna, stęplem znaczy'. Stemplarzem nazywano także w drukarstwie rzemieślnika odbijającego farbę na drzeworytach. Współcześnie to również ktoś, kto nanosi wzory na wyrobach ceramicznych, a w weterynarii too osoba, która za pomocą specjalnego stempla oznacza mięso. Stemplarz ma także znaczenie ironiczne - 'urzędnik, który stempluje dokumenty'.Jak widać jest to po prostu wyraz o wielu znaczeniach, ale wszystkie wywodzą się od wyrazu stempel, który przwędrował do nas z języka niemieckiego. (Rafał Sidorowicz)

***

Szanowni Państwo, szukamy sloganu, motta dla naszej Fundacji. Wydaje się, że je znaleźliśmy, ale mamy problem językowy. Nie wiemy, co brzmi poprawniej i lepiej: "Z szacunku do życia" czy "Z szacunku dla życia"? Czy możecie nam Państwo w tym pomóc? Edyta R.

Oba sformułowania są poprawne. Słowniki odnotowują jedynie, że połączenie szacunek dla jest w polszczyźnie częstsze niż szacunek do. Tak więc decyzja należy do Państwa. (Rafał Sidorowicz)

***

Czy poprawnie jest "zespół kontrolny", czy "zespół kontrolujący"?
Z góry dziękuje za pomoc Sylwia Ł.

Jeśli jest to grupa ludzi, która kontroluje coś lub kogoś, to jest to zespół kontrolujący. (Rafał Sidorowicz)

***

Czy w znanym ogólnie sensie poprawnie jest mowić "wszystkiego nie mam" w znaczeniu "niczego nie mam"? Logicznie według mnie jest to poprawne. Pozdrawiam, R.

To nie jest to samo. Jeśli mówię wszystkiego nie mam, to sugeruję, że jednak mam coś, lecz nie wszystko. A jeśli mówię niczego nie mam, to mówię, że nie mam czegokolwiek. (Rafał Sidorowicz)

***

Proszę o odpowiedź na pytanie, czy wyrazy "efektowny" i "efektywny" należą do tej samej rodziny słowotwórczej i pochodzą od wyrazu efekt, czy też tworzą dwie rodziny słowotwórcze, ponieważ nawiązują do dwóch różnych znaczeń wyrazu efekt? Bożena M.

Tak, oba wyrazy należą do tej samej rodziny słowotwórczej i mają za podstawę słowo efekt pochodzące od łacińskiego effectus 'wykonanie, skutek'. (Ewa Kołodziejek)

 ***

Proszę o poradę odnośnie do ":" w wyniku meczu. To dwukropek czy znak dzielenia? Podobnie "-", 2-2 jako dwa do dwóch, kreska to myślnik czy kreska ułamkowa? Czy to wzięło się z znaczeń tych symboli w matematyce? Pozdrawiam, R.

Znak : w zapisie wyniku meczu to nie jest dwukropek ani znak dzielenia. Jest to tzw. ideogram proporcji, dlatego właśnie odczytujemy go do, np. składniki należy wymieszać w proporcji 1 : 2 (jeden do dwóch). Natomiast kreski (myślnika albo półpauzy) nie odczytujemy jako do, ale od... do. Powinna być używana wtedy, gdy podajemy zakres liczbowy, np. temperatura 12-15 stopni. (Rafał Sidorowicz)

***

W swojej pracy dość często spotykam się ze zwrotem: "zdobywać wiedzę, jak zrobić to czy tamto" (np. "Na kursie studenci zdobędą wiedzę, jak przygotować profesjonalną prezentację"). Zastanawiam się, czy ta konstrukcja jest poprawna i dopuszczalna. Maria W.

Pani zastrzeżenia są słuszne, ponieważ przytoczone zdanie jest stylistycznie wadliwe. Zgrzyta w nim książkowe wyrażenie zdobywać wiedzę umieszczone w otoczeniu składniowym charakterystycznym dla języka potocznego. Z konstrukcją jak coś zrobić współgra czasownik dowiedzieć się, natomiast zwrot zdobywać wiedzę ma inne wymagania składniowe: zdobywać wiedzę na temat, z zakresu, zdobywać wiedzę o czymś. Jednolite stylistycznie zdanie powinno więc brzmieć tak: Na kursie studenci dowiedzą się, jak przygotować profesjonalną prezentację. Albo tak: Na kursie studenci zdobędą wiedzę na temat (przygotowania) profesjonalnej prezentacji. Lepiej brzmi zdanie pierwsze. (Ewa Kołodziejek)

***

Czy zwrot "doradcy finansów" jest poprawny? W taki sposób nazwaliśmy naszą nową firmę i wszystko wydawało nam się w pełni poprawne. Jednak gdy wpisujemy te słowa w wyszukiwarkach internetowych lub niektórych wersjach pakietów biurowych, wyświetlana jest informacja, że na pewno chodziło nam o "doradcy finansowi" (co sugeruje, że sformułowanie "doradcy finansów" jest niepoprawne). Maciej Cz.

Doradca może byś czyjś tylko wtedy, gdy formą dzierżawczą wskazujemy na tego, komu doradzamy: np. doradca (czyj?) klienta, doradca (czyj?) inwestora. Natomiast sformułowanie doradca finansów sugeruje, że ktoś doradza finansom a nie ludziom. Tu więc poprawną formą jest doradca (jaki?) finansowy (tak jak handlowy, kredytowy, metodyczny, rolniczy itd.). Dlatego oficjalną nazwą zawodu jest nazwa doradca finansowy i taka właśnie została zamieszczona w Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 7 sierpnia 2014 r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności na potrzeby rynku pracy oraz zakresu jej stosowania (Dz.U. 2014 poz.1145). (Rafał Sidorowicz)

niedziela, 27 maja 2018, poradniajezykowa